Dziś od rana pada deszcz. Siedzimy w piwnicy, trochę gadamy, trochę podsypiamy, narzekamy na pogodę, ale cóż – siła wyższa.
- No wreszcie, trochę się przejaśnia – powiedziała Słomka, wystawiając łapkę za okienko.
- Przestało padać, mam dość tego siedzenia, idę na spacer!
I poszła. Za chwilę wraca wściekła, parskająca i cała w plamach z błota.
- Coś Ty robiła? – zaśmiał się Pimpek
- Ja? Ja? Nic nie robiłam, szłam sobie grzecznie skrajem chodnika, aż tu jakiś chłopak wjechał rowerem w środek kałuży i tak mnie ochlapał i jeszcze się śmiał, że wyglądam jak zmokła kura.
- No, no nasza elegantka cała w plamach, rzeczywiście wyglądasz jak zmokła kura – dodał Borys.
- Śmiejcie się, śmiejcie, zaraz doprowadzę się do porządku i sami zobaczycie jak ładnie będę wyglądać. I rozpoczęła toaletę, która trwała blisko pół godziny.
Nie wiem czy wiecie, ale koty to urodzone czyściochy. Myją się nawet kilka razy dziennie. Dokładnie wylizują całe futerko, łapki, pazurki. Pomaga im w tym szorstki jęzorek, służący jednocześnie jako myjka i szczotka do czesania.
Miejsca, do których kotek nie może sięgnąć języczkiem, myje za pomocą poślinionej łapki. Najlepiej widać to, gdy kotek myje sobie buźkę.
Czasami koty myją się nawzajem. Zasad higieny uczą się od swoich mam.
Dotyczy to również załatwiania potrzeb fizjologicznych, kotki skrzętnie zakopują swoje odchody, mieszkające w domach załatwiają się do kuwety, takiej specjalnej skrzyneczki z piaskiem lub żwirkiem. Właściciele muszą dbać o to, by piasek w kuwecie był zawsze czysty, w innym przypadku kotki nie będą chciały z niej korzystać.


Projekt został zrealizowany dzięki dofinansowaniu ze środków m. st. Warszawy